Naukowo o kotach

Rozmowy właścicieli zwierząt w poczekalni weterynaryjnej, internetowe memy i językowe sposoby uczłowieczania kotów… W Międzynarodowy Dzień Kota przybliżamy tematykę tekstów naukowych naszych pracowników, dla których inspiracją były właśnie miauczące czworonogi.

W poczekalni…

Jeśli jesteście opiekunami jakiegoś zwierzaka, to z pewnością zdarzyło się Wam spędzić trochę czasu w przychodni weterynaryjnej. Oczekując na to, aż nadejdzie kolej Waszego pupila, pewnie nie raz wdaliście się w dyskusję z innymi właścicielami czworonogów oczekujących na wizytę. Właśnie w ten sposób narodził się pomysł tekstu autorstwa prof. Moniki Worsowicz z Katedry Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, a prywatnie opiekunki dwóch kotów. – Obserwacje zachowań ludzi i zwierząt w nietypowych warunkach (poczekalnia jest zazwyczaj pomieszczeniem niedużym, w którym jednocześnie przebywa kilku „pacjentów”) pozwalają wskazać ciekawe schematy zachowań werbalnych i pozawerbalnych – podkreśla prof. Worsowicz.

Nietrudno się domyślić, że dominującym tematem rozmów w weterynaryjnych poczekalniach są zwierzęta. – Opiekunowie mówią o ich pochodzeniu, przygodach, dzielą się radami dotyczącymi karmienia, pielęgnacji i postępowania w wyjątkowych przypadkach. Rozmowy dotyczące wąskiego zagadnienia zwykle nie trwają długo, zainteresowani poruszają raczej różne kwestie, odwołując się do przykładów – wyjaśnia autorka w swoim tekście.

Co ciekawe, właściciele kotów i psów w poczekalni prowadzą konwersacje również… ze swoimi pupilami. – Zwracają się do nich jak do dzieci: mówią prostymi, krótkimi zdaniami, bardzo łagodnym tonem, zadają pytania zamknięte (ewentualna reakcja zwierzęcia bywa interpretowana jako „tak” lub „nie”) i pytania retoryczne (Boisz się, piesku, tak?). Zwrot do zwierzęcia jest również sposobem zagadnięcia jego opiekuna (A skąd ty wziąłeś taki śmieszny ogon?). „Rozmowa” taka nasycona jest zdrobnieniami i spieszczeniami (sunia, żółwik, noseczek, łapeczka) oraz zgrubieniami i wyzwiskami w funkcji spieszczeń (psisko kochane, myszydło piękne, ty kosmaty pajacu, ty kozo — o kotce), co zostaje dodatkowo podkreślone tonem głosu lub epitetem.

Prof. Worsowicz dostrzegła też, że forma rozmowy zmienia się w zależności od płci i wieku uczestników. — Kobiety i dzieci rozmawiają, używając często zdrobnień, spieszczeń i bezpośrednio zwracając się do pupili; mężczyźni między sobą prowadzą konwersację tonem poważniejszym, nierzadko autorytatywnym, i dążą przede wszystkim do wymiany informacji, emocje okazując raczej gestami (klepanie, głaskanie, delikatne pociągnięcia za uszy zwierzęcia, zabawa smyczą) – precyzuje wykładowczyni.

…i w sieci

Popularność memów internetowych z kotami w roli głównej stała się z kolei inspiracją do badań prowadzonych przez dr Aleksandrę Majdzińską-Koczorowicz z Instytutu Anglistyki UŁ. Autorka postanowiła przyjrzeć się bliżej przejawom kreatywności w komunikatach obrazkowych udostępnianych przez internautów. Przedmiotem analiz stał się m.in. cykl memów, w którym głównymi bohaterami są „Zrzędliwy Kot” (ang. Grumpy Cat) i „Pieseł” (ang. Doge). My – z racji dzisiejszego święta – skupimy się na pierwszej z tych postaci.

Zrzędliwy Kot to kotka, która mieszkała ze swymi właścicielami w Stanach Zjednoczonych, a jejprawdziwe imię to Tardar Sauce. Zdjęcia zwierzęcia o szczególnie pesymistycznym wyrazie pyszczka po raz pierwszy pojawiły się w internecie w sierpniu 2012 roku. Od tego czasu popularność Kota wciąż rosła; w serwisie youtube.com publikowano nowe filmiki z tym bohaterem, codziennie powstawały nowe memy, a kanały Grumpy’ego na Facebooku i na Twitterze codziennie zyskiwały nowych subskrybentów. Kot posiada także swoją własną stronę internetową – grumpycats.com – wyjaśnia dr Majdzińska-Koczorowicz.


Grumpy Cat (fot. https://www.freemake.com/blog/best-summer-memes-with-grumpy-cat/)

Autorka badań uważa, że popularność omawianych memów wiąże się z charakterystycznym wizerunkiem zwierząt, który może być kojarzony z wyrażaniem ludzkich emocji. – Kot i pies, wypowiadając się, ujawniają swoje uczucia i myśli, używając pierwszej osoby liczby pojedynczej. Personifikacja ta przybliża nas do nich emocjonalnie i mentalnie, a niektórzy z nas mogą nawet identyfikować się z ich punktem widzenia.

Dr Majdzińska-Koczorowicz podkreśla, że jedną z częstych strategii stosowanych w memach jest intertekstualność. Przejawia się ona także w tym, że postaci z innych memów zauważają obecność Grumpy’ego, komentują ten mem czy są nawet zazdrosne o jego popularność.

Memy Zrzędliwy Kot oraz Pieseł niewątpliwie wyzwalają dużą kreatywność, jednak tylko w określonych ramach – tworząc nowy obrazek, należy zachować pewne konwencje narzucone przez ten format. Elementy wizualny i werbalny przenikają się, a każdy z nich pełni ważną funkcję – podsumowuje dr Majdzińska-Koczorowicz.

Koty jak ludzie

Prof. Agnieszka Wierzbicka z Instytutu Filologii Polskiej i Logopedii UŁ postanowiła przeanalizować facebookowe wypowiedzi właścicieli kotów publikowane na jednej z grup tematycznych. Jaki językowo-kulturowy obraz czworonogów wyłania się z tych badań?

Współcześni miłośnicy kotów coraz rzadziej wstydzą się otwarcie wyrażać swoją fascynację tymi zwierzętami, widzą w nich nie tylko swojego pupila (a właściwie pupili, bo duża część członków grupy posiada więcej niż jednego kota), ale nawet dziecko – zaznacza na wstępie prof. Wierzbicka.

Owo uczłowieczenie widać także w samych imionach kotów – jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu domy i podwórka pełne były Mruczków, Kić, Kicków, Puszków. Jak zauważa autorka analizy, obecnie takie imiona należą do rzadkości i jest ich niewiele. – Wśród kocich imion przeważają te będące imionami ludzkimi, zarówno tymi popularnymi, powszechnie używanymi w Polsce (Bartek, Becia, Bolka, Bonifacy, Borys, Efcia, Filipek, Franio, Goplanka, Jasiek, Kasiula, Kira, Kornelia, Leonek, Leoś, Lolek, Lucka, Magdalenka, Marcyś, Maks, Maniek, Rysiek, Rysio, Ryszard, Ryś, Stefan, Stefcia, Stefcio, Teo, Tosia, Tosiek, Walduś, Zosieńka, Zuza), jak i poza jej granicami (Ajax, Ariel, Abi, Barak, Bella, Beti, Billy, Denisek, Emma, Felix, Fiona, Fionka, Gigi, Ginny, Hana, Irina, Joshua, Lara, Lilly, Masza, Mia, Nikolas, Poli, Ramzes, Rudi, Tony, Vanessa).

Prof. Wierzbicka wskazuje, że kot uczłowieczony przez internautów posiada typowo ludzkie cechy: zwierzęta myślą, ufają, płaczą, są empatyczne (a czasami nie), zaskoczone, całują się jak ludzie. W opisach zdjęć zamieszczanych przez użytkowników facebookowej grupy „Koty – nasza pasja” czworonogi nawet rozkazują domownikom czy też… zadają im pytania.

Miłośnicy kotów mówią i piszą o swoich pupilach z wielką miłością – ich koty są piękne, słodkie, śliczne. Wbrew pozorom to jednak nie ich uroda, a zachowanie, charakter i osobowość są najważniejszymi ich zaletami. Analizowane teksty pochodzące z facebookowego forum ukazują odchodzenie od utrwalonego przez wieki, językowego obrazu kota, który znamy choćby z frazeologizmów. Owa przemiana ludzkiej świadomości i traktowanie kotów w sposób podmiotowy pozwala zobaczyć w kocie istotę wolicjonalną i emocjonalną, rozumną i – choć jest to projekcja wynikająca z ludzkiego punktu widzenia – jest to istotny krok naprzód w kierunku poszanowania zwierząt, żyjących wśród ludzi – podsumowuje swoje badania prof. Wierzbicka.

Prywatne inspiracje

Na zakończenie warto dodać, że nasi pracownicy również prywatnie są wielkimi miłośnikami kotów, a kontakt ze zwierzętami inspiruje ich do twórczości pozanaukowej. Za przykład może posłużyć książka autorstwa prof. Elżbiety Pleszkun-Olejniczakowej oraz prof. Moniki Worsowicz z Katedry Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UŁ. „Się mówi kotowi, czyli jak półdziki kocur stał się domowym pieszczochem” stanowi zbiór listów czworonoga do swojej poprzedniej właścicielki. Tufik, główny bohater książki, relacjonuje aklimatyzację w nowym domu i nie stroni przy tym od opisywania swoich emocji towarzyszących mu na co dzień.

0